|

Einsiedler Frater Hugolin auf dem Kalvarienberg in Albendorf
mit Blick auf die Wallfahrtskirche Basilika Mariä Heimsuchung
Frater Hugolin stammte aus Sackisch bei Kudowa. Er war ein Glatzer Tscheche und beherrschte die deutsche und tschechische Sprache gut. Deshalb liebten ihn die Pilger aus Tschechien und waren überrascht, dass sie sich mit ihm frei auf Tschechisch unterhalten konnten, da in Albendorf überall Deutsch gesprochen wurde.
Eine tschechische Legende besagt, dass er Souvenirbilder und Postkarten verkaufte, ein sehr frommer Asket war und sein ganzes Leben lang weder Seife noch ein Bad benutzte. Deshalb musste er, als er alt und krank war, seine Einsiedelei verlassen und in einem Altenheim leben! Aber zuerst musste er gründlich geschrubbt werden, denn er war voller Schmutz, Fett und Schweiß, als hätte er eine zweite dicke Haut, die ihn vor Kälte schützte. Nach diesem Schrubben klagte er ständig, dass ihm kalt sei, und wenn ihm kalt war, rannte er zur Taverne in Albendorf, wo der Gastwirt ihn zum Aufwärmen mit einem Glas Wodka "Koraliki" bewirtete. Einmal hatte er viel zu tun, und als er zu ihr kam, schickte er ihn weg und sagte: „Komm später wieder, guter Mann, jetzt habe ich keine Zeit.“ Enttäuscht kehrte Hugolin ins Obdachlosenheim zurück, legte sich in sein Bett und schlief ein. Und er wachte nie wieder auf!
(Quelle: Anonymer Teilnehmer 904 in „Rückers/Niederschlesien Grafschaft Glatz bis 1946“)
Pustelnik (Frater Hugolin) z Kalwarii i widok na bazylikń NMP w Wambierzycach (dawn. Albendorf)
Pochodził z Zakrza dziś Kudowa. Był kladskim ćechem zniemczonym dobrze znał jńzyk niemiecki i czeski. Dlatego pątnicy z Czech go uwielbiali, byli zaskoczeni że mogli zanim swobodnie pogadać po czesku gdyż wszńdzie w Wambierzycach panował niemiecki.
Czeska legenda o nim mówi że sprzedawał pamiątkowe obrazki widokówki, był bardzo pobożnym asetą, i nawet przez całe życie nie używał mydła i kąpieli. Dlatego gdy już był stary i schorowany musiał opuścic swoją pustelnie i osiądz w przytułku dla starcow! Ale najpierw musieli go gruntownie. wyszorować, bo mial z brudu i tłuszczu i potu tak jakby drugągrubą skórń która zapewniała mu ochronń przed zimnem. Po tym szorowaniu stałe narzekał że marznie gdy mu. było zimno biegł do karczmy w Wambierzycach,gdzie Kaczmarka na rozgrzewkń czestowała go kieliszkiem wódki Koraliki. A jednego razu miał a dużo pracy i gdy przyszedł do.niej pogoniła go mowiąc; przyjdźcie później świety człeku bo teraz nie mam czasu. Zawiedziony Hugolin wrocił do.przytułku, położył siń w swoim wyrku zasnął. i już siń wińcej nieobudził!
(Źródło: Anonimowy uczestnik 904 w „Rückers/Niederschlesien Grafschaft Glatz bis 1946“)
|